Nauka zamiast zabawy

Nauka zamiast zabawy Większość z nas pamięta opowieści swoich babć i dziadków, dotyczące ich dzieciństwa. Mieli je bardzo ciężkie, a niektórzy nie mieli go prawie wcale. Żyli w czasach wojny, która zmuszała do zupełnie innego spojrzenia na świat, życie, rodzinę i bezpieczeństwo. Zwłaszcza tego ostatniego było brak najbardziej. Nikt nie mógł być pewien swego dnia, ani godziny. Panował Glów, nędza, bród. Dzieci widziały wokół siebie śmierć, choroby i brutalność. Musiały jakoś z tym żyć i żyły. Mając potem swoje dzieci, pragnęli, by ich dzieciństwo było spokojne, beztroskie, by nie musiały one cierpieć tak samo jak oni. Dzieci z czasów wojny nie miały praktycznie nic: ani nadmiaru jedzenia, ani pięknych zabawek, ale na pewno potrafiły zrobić coś z niczego. Wszystko mogło zostać wykorzystane do zabawy, bo przecież także się bawili. Ich zabawa nie była tak beztroska, jak nasza, ale i na to znajdywali czas, pomiędzy swoimi trudnymi, codziennymi obowiązkami. Świat, w jakim przyszło im żyć, wycisnął na nich piętno na cale życie. Od najmłodszych lat współcześni rodzice starają się, aby maksymalnie wypełnić swojemu dziecku czas dodatkowymi zajęciami. Nasuwa się pytanie, dlaczego tak się dzieje? Przyczyn tego jest kilka, ale podstawową z nich są niespełnione marzenia rodziców oraz wygórowane ambicje, dotyczące własnych dzieci. Wygląda to tak, jakby rodzice chcieli na silę zrobić z własnych pociech geniuszy, roboty, sypiące na prawo i lewo wszelkimi, możliwymi definicjami, znające w wieku szkolnym kilka języków obcych. Zakrawa to na paranoję. Zasypane dodatkowymi zajęciami dzieciaki, nie mają czasu na prawdziwą zabawę i korzystanie z prawdziwych przywilejów dzieciństwa. Muszą chodzić na zajęcia, które często wcale ich nie interesują. Jeżeli dziecko przejawia zainteresowania w konkretnym kierunku, warto zapisać je na dodatkowe zajęcia, wspierające te zainteresowania. Dziecko będzie wtedy chciało chodzić i uczyć się, a rodzice powinni dodatkowo je w tym wspierać. Male dziecko nie musi być chodzącą encyklopedią, czy posiadać w Glowie cały słownik polsko – angielski. Będzie miało na to jeszcze czas. To rodzice dokładnie organizują swojemu dziecku czas, zapisując je na wiele dodatkowych zajęć jednocześnie, a do tego wymagając, aby we wszystkim było najlepsze. Na dziecku wywierana jest bardzo silna presja psychiczna. Ma ono świadomość, że jeśli nie sprosta wymaganiom rodziców, będą oni niezadowoleni, okazując je mówiąc, że „tamten chłopczyk potrafi lepiej od ciebie”. Stawia się dziecku wygórowane zadania, zapominając często, że rozwój każdego z dzieci jest kwestią indywidualną. Jedne dzieci uczą się szybciej i nie sprawia im to większego problemu, inne musza na to samo zadanie poświęcić dużo więcej czasu. Rodzice wyzbywają na silę dzieci ich indywidualności. Pragną, aby osiągnęło ono jeszcze więcej niż oni sami osiągnęli. Niezaspokojone ambicje, niespełnione marzenia, lokowane są we własnych dzieciach. Nie ma czasu na zabawę z rówieśnikami, bo mama zawiezie na język angielski. Nie można iść do kolegi, bo tata zaprowadzi na basen. Nie można przeczytać ulubionej książki, bo czas wyjść na lekcje tenisa.

Kategoria: Dzieci | Tagi: , ,

czytaj dalej